/
  • Streaming + Download

    Includes high-quality download in MP3, FLAC and more. Paying supporters also get unlimited streaming via the free Bandcamp app.

      name your price

     

1.
2.
3.

about

potworow - music, mix, production, videos
dancing deadlips - vocals, lyrics, artworks, mastering

credits

released September 14, 2014

tags

license

all rights reserved

about

dancing deadlips + potworow Poland

contact / help

Contact dancing deadlips + potworow

Streaming and
Download help

Redeem code

Track Name: czarny kapelusz
Czarny kapelusz. Dziś. Zdobił głowę niskawego i kulkowatego pana, wbitego w czarny smoking, który przybijał klepsydrę na zaklejoną ogłoszeniami tablicę. Przez chwilę gładził kartkę pulchnymi palcami, po czym porwał szybkim ruchem torbę, stojącą posłusznie u jego nóg, i powędrował dalej dziarskim krokiem, zdradzającym oznaki szorstkiej rutyny, nie marnując dla nikogo ani połowy spojrzenia, naciągając nieco kapelusz na czoło. Przez jedną sekundę wydało mi się, że mróz rozprzestrzenił się po ulicy. Poczułam się jak Momo. Przemknęło mi przez głowę, że muszę wycisnąć z życia jak najwięcej, nim stanę się przeraźliwie wyraźnym wspomnieniem, zamkniętym w kilka linijek, tańczących żałobnego marsza na białej kartce, której jedynym celem jest być głaskaną przez ponurych rozwieszaczy klepsydr, zalaną przez deszcz, oskubaną przez jesienny wiatr, która następnie przepoczwarzy się w bezkształtną, szarą kulkę, wędrującą między butami przechodniów, by, jak dobry finał nakazuje, zostać przygwożdżona przez gumę do żucia, peta, mocz lub inne cudo techniki, zdeptana przez nocne szczury i utopiona w kałuży. Amen.

* * *

Black hat. Today. Adorned the head of a shortish and ball-like gentleman, packed in a black tuxedo, who was nailing the obituary notice to an array, completely sealed with announcements. He was stroking the sheet with his chubby fingers for a while, then made a fast move to grab the bag, laying obediently at his feet, and went further spring in their step, disclosing the signs of rough routine, far from wasting even a half of a glimpse for anyone, pulling a little hat on his forehead. For a second it seemed to me that the frost has spread down the street. I felt like Momo. It flashed through my head, that I have to squeeze out of life the most I can before I become a frighteningly clear memory, closed in a few lines, dancing funeral march on a white sheet, which sole purpose is to be stroked by the gloomy obituary-gentlemans, flooded by rain, plucked by Autumn wind, which then will pupate into a shapeless, gray ball, wandering between the shoes of passers-by, just like a good final orders, to be pinned down by chewing gum, cigarette butt, urine or other technological marvel, trampled by the night rats and drowned in a pool. Amen.